Bajka o Św. Mikołaju i Szewcu

Jestem zwolennikiem mówienia dzieciom prawdy. Powiedzieliśmy dzieciom, że NIE MA Świętego Mikołaja. Dzieci wiedzą, że 6 grudnia dostają prezenty podłożone przez rodziców, a pod choinkę na prezenty dla nich składa się cała rodzina. Skąd taka decyzja? Kiedyś z żoną przeprowadziliśmy taki logiczny wywód, że jeśli powiemy dzieciom, że Św. Mikołaj jest, a potem prawda wyjdzie na jaw, to mogą sądzić, że różne inne rzeczy, które twierdzimy mogą także zostać poddane w wątpliwość. Bo skoro dowiedzą się, że Św. Mikołaja nie ma, to mogą także dojść do wniosku, że nie ma alkoholizmu, ewolucji, wypadków przy wbieganiu na jezdnię czy Boga? Chcieliśmy aby zrozumiały o co chodzi ze Świętym Mikołajem. W ten sposób powstała poniższa bajka.

Aby przeczytać ją do końca Zapisz się na mój Bajkowy Newsletter, trzeba kliknąć w przycisk i podaj swój e-mail. Będę wysyłał wiadomości o nowych bajkach i prosił o opinię.

Bajka o Świętym Mikołaju i Szewcu

W Pewnym domu pewna biedna rodzina kładła się spać w przededniu Mikołajek. Ojciec tej rodziny był szewcem, ale zakład, w którym pracował został zamknięty. Rodzina nie miała ani jedzenia, ani nie wystarczało jej na porządne ubrania. Martwili się, że zgaśnie im w piecu ogień i będą mieli zimno w nocy, bo drewno już się kończyło.

Przytulili się do siebie, przykryli się grubą kołdrą, kocami, nałożyli na głowy czapki i tak zasnęli patrząc w kominek. Usypiali patrząc jak wesoło ognie tańczą, a Tatuś opowiadał im bajki. Dzieciom powoli zamykały się oczka, aż w końcu wszyscy zasnęli.

Tymczasem dookoła ich domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy…